O autorce
Kategorie
Archiwum
Archiwum Czerwiec 2010
ZACZĘŁAM WYCHOWYWAĆ
2 czerwca 2010 | Brak komentarzy »Od pewnego czasu moja dziczka zaczyna pojmować znaczenie słowa “kara”.
Przestałam truć po 20 minut, że ma się ubrać, zjeść, zrobić siku, posmarować twarz kremem.
Po prostu, gdy po 5 minutach mojego ględzenia, nadal ma słuch wybiórczy, to ma nakaz pójścia do swojego pokoju. Taaaa, pełno zabawek, parapet, z którego można skakać, półki, po których można się wspinać – kara rewelacja.
No ale siedzi tam, dopóki nie stwierdzi, że warto się ubrać, posmarować, wysikać itp.
Problem polega na tym, że dziczka jest cwaną bestią (no, bestyjką póki co).
Tak cwaną, że ciężko mi czasem powstrzymać śmiech, a tu trzeba być poważną i konsekwentną.
Nie dość, że zaczęła mnie naśladować, jak jej tak truję (nieciekawą muszę mieć minę, patrząc na jej), to jeszcze na dzisiejsze “Marsz do swojego pokoju”, ruszyła defiladowym krokiem, rasowego wojskowego. Przy czym jeszcze sobie podśpiewywała, na szczęście nie hymn, bo tego nie zna.
Za karę więc siedzi w swoim pokoju, rozczłonkowując lalkę a’la barbie i próbując założyć sobie jej szpilki.
Taaaak, ta słodka niegdyś dziewczynka, w wieku dwóch lat i dwóch miesięcy jest bardziej uparta od matki i ojca razem wziętych.
Co gorsza nie wiem czy rozczłonkowywanie lalki barbie to oznaka zamiłowań medycznych, czy sadystycznych. Drżę ;-)))
WSPÓŁKĄPIELOWICZE
2 czerwca 2010 | Brak komentarzy »Pewnego dnia dziczka, która uwielbia kąpiele i wodę, postanowiła zastrajkować i za nic nie można jej było zaciągnąć do łazienki. Rodzice, wyedukowani książkowo i telewizyjnie, jak to trzeba być kreatywnym w stosunku do dziecka, w pewnym momencie bezradnie rozłożyli ręce. Zabawki-nie, bąbelki-nie, zachlapywanie łazienki-nie. Zdesperowana wyszłam na taras, bo dziczka na jeszcze jeden (momentami uciążliwy) nawyk – MUSI BYĆ CODZIENNIE WYKĄPANA, bo inaczej mamy przechlapane do północy-spania nie będzie. Doprawdy zastanawiam się po kim ona taki czyścioch, bo ja z wiekiem robię się coraz bardziej leniwa i czasami padam na pysk, tak jak stoję.
Ale wracając do mojej tarasowej desperacji… Deszcz siąpił, ja prawie również, bo perspektywa spokojnego wieczoru coraz dalej, ślimaki pooblepiały się jak durne po całym tarasie i… OLŚNIENIE! Dziczka kocha ślimaki! Po każdym deszczu zbiera i przynosi mi je garściami (bleee). Biorę więc ślimaka idę do dziczki i pytam się, czy jak ślimaczek się z nią wykąpie, to ona też. A i owszem, wykąpie się. Pełne odprężenie, dziczka radośnie pluska się ze swoim towarzyszem. Wieczór uratowany. Ślimak spłynął do kanalizacji.
Nazajutrz sytuacja się powtarza. Dziczka kąpię się ze ślimakiem. Kolejny wieczór i dziczka mówi “imak”. Leje od paru dni, pełno ich wokoło. A proszę bardzo, mówisz i masz. Nawet nie wiem kiedy, do grona “współkompielowiczów” dołącza pająk. No nic, to też przeżyję. Widać dziewczyna lubi nietypowe zwierzątka.
Niestety zawsze ślimaki spływały wraz z końcem kąpieli i uwierzcie – szukanie ślimaków przy upalnej pogodzie jest cholernie żmudnym i pracochłonnym zajęciem.
Na pewien czas wypisałam się z kąpieli dziczki, oddając ślimaka i pająka wraz z nią samą tatusiowi z sugestią, żeby zaczął pertraktować z dziczką, co do konieczności kąpieli ze ślimakiem. Z pająkiem sama się rozprawię.
No i jest dzisiaj. Tatuś wyrwał się do pracy, więc drepczę z dziczką do łazienki, pewna, że dawno już zapomniała o ślimakowych kąpielach. O pająkach to na pewno, bo przy pierwszych porządkach spłynął do kanalizacji.
Wsadzam ją do brodzika, a ta prawie mi się po szybie od prysznica wspina. Patrzę do góry, a na samej górze szyby siedzą dwa, wielkie ślimaki.
Wiecie co? W zimie to niech ojciec sam biega po ogródku i tych ślimaków szuka!Ja nie będę!O!
P.S. Nauczył dziczkę, żeby nie spuszczać ślimaków do kanalizacji, bo na jutro nie będzie. Cwaniaczek!
PANIE BOŻE, CHCIAŁABYM PODZIĘKOWAĆ…
2 czerwca 2010 | Brak komentarzy »…. za te cuda techniki, które bez Twojej boskiej ingerencji człowiek by nie wymyślił. A mianowicie:
1. Dziękuję za zmywarkę. Co prawda tabletki do zmywarki są strasznie drogie, a te tańsze, jednak nie domywają naczyń, tak jak powinny, ale jest to luksus, na który chcę sobie pozwalać z troski o moje nie młode już w końcu dłonie.
2. Dziękuję za piekarnik, szkoda tylko, że strasznie ciężko się go czyści, szczególnie te stelaże, ale może to dlatego, że zdecydowanie nie pasują kształtem do mojego okrągłego zlewozmywaka.
3. Dziękuję za pralkę, bo bez niej musiałabym z tarą na ogród wychodzić, poza tym mniemam, że bielizna od tego szorowania niszczyłaby się szybciej niż obecnie. Co prawda, części w tej pralce sprawiają, że jest ona gabarytowo duża i psuje mi trochę koncepcję ustawienia w mojej małej łazience.
4. Dziękuję za pampersy, mimo, że nieekologiczne, jednak dla matek nie-idealnych, jak ja, są idealne. Szkoda tylko, że w paczce jest ich tak niewiele, co przy np. biegunce u dziecka zdecydowanie się nie kalkuluje.
5. Dziękuję za termomix. Co prawda nie mam tego cuda, natomiast miło jest marzyć, że kiedyś może mi się poszczęści i dwudaniowy obiad zrobię w ciągu pół godziny.
A skoro już jestem w temacie…
Proszę, czy mógłbyś jakoś udoskonalić moje dziecko i sprawić, żeby:
1. Kredki pisały tylko po kartce, a nie po podłodze i ścianach
2. Moja torebka zamykała się na dotyk dziecięcych rączek
3. Godzina 22:00, kiedy to zasypia dziczka, była godziną 20:00, a godzina 7:00, kiedy to budzi się dziczka, była 9:00
A skoro pozwoliłam sobie na tak wiele, to proszę udoskonal również mojego męża. Co prawda wszyscy uważają, że jest doskonały, więc proszę spraw jedynie, żeby był tak doskonały, jak myślą o nim wszyscy.
Taaaak, a co do mnie, to naprawdę, nie proszę o wiele. Spraw jedynie proszę, abym była o 10 lat młodsza i o 10 lat mądrzejsza.
Dziękuję






Wózki dziecięce X-lander