O autorce
Kategorie
Archiwum
ZACZĘŁAM WYCHOWYWAĆ
Od pewnego czasu moja dziczka zaczyna pojmować znaczenie słowa “kara”.
Przestałam truć po 20 minut, że ma się ubrać, zjeść, zrobić siku, posmarować twarz kremem.
Po prostu, gdy po 5 minutach mojego ględzenia, nadal ma słuch wybiórczy, to ma nakaz pójścia do swojego pokoju. Taaaa, pełno zabawek, parapet, z którego można skakać, półki, po których można się wspinać – kara rewelacja.
No ale siedzi tam, dopóki nie stwierdzi, że warto się ubrać, posmarować, wysikać itp.
Problem polega na tym, że dziczka jest cwaną bestią (no, bestyjką póki co).
Tak cwaną, że ciężko mi czasem powstrzymać śmiech, a tu trzeba być poważną i konsekwentną.
Nie dość, że zaczęła mnie naśladować, jak jej tak truję (nieciekawą muszę mieć minę, patrząc na jej), to jeszcze na dzisiejsze “Marsz do swojego pokoju”, ruszyła defiladowym krokiem, rasowego wojskowego. Przy czym jeszcze sobie podśpiewywała, na szczęście nie hymn, bo tego nie zna.
Za karę więc siedzi w swoim pokoju, rozczłonkowując lalkę a’la barbie i próbując założyć sobie jej szpilki.
Taaaak, ta słodka niegdyś dziewczynka, w wieku dwóch lat i dwóch miesięcy jest bardziej uparta od matki i ojca razem wziętych.
Co gorsza nie wiem czy rozczłonkowywanie lalki barbie to oznaka zamiłowań medycznych, czy sadystycznych. Drżę ;-)))
2 czerwca 2010 | Brak komentarzy »

Wózki dziecięce X-lander