O autorce
Kategorie
Archiwum
WSPÓŁKĄPIELOWICZE
Pewnego dnia dziczka, która uwielbia kąpiele i wodę, postanowiła zastrajkować i za nic nie można jej było zaciągnąć do łazienki. Rodzice, wyedukowani książkowo i telewizyjnie, jak to trzeba być kreatywnym w stosunku do dziecka, w pewnym momencie bezradnie rozłożyli ręce. Zabawki-nie, bąbelki-nie, zachlapywanie łazienki-nie. Zdesperowana wyszłam na taras, bo dziczka na jeszcze jeden (momentami uciążliwy) nawyk – MUSI BYĆ CODZIENNIE WYKĄPANA, bo inaczej mamy przechlapane do północy-spania nie będzie. Doprawdy zastanawiam się po kim ona taki czyścioch, bo ja z wiekiem robię się coraz bardziej leniwa i czasami padam na pysk, tak jak stoję.
Ale wracając do mojej tarasowej desperacji… Deszcz siąpił, ja prawie również, bo perspektywa spokojnego wieczoru coraz dalej, ślimaki pooblepiały się jak durne po całym tarasie i… OLŚNIENIE! Dziczka kocha ślimaki! Po każdym deszczu zbiera i przynosi mi je garściami (bleee). Biorę więc ślimaka idę do dziczki i pytam się, czy jak ślimaczek się z nią wykąpie, to ona też. A i owszem, wykąpie się. Pełne odprężenie, dziczka radośnie pluska się ze swoim towarzyszem. Wieczór uratowany. Ślimak spłynął do kanalizacji.
Nazajutrz sytuacja się powtarza. Dziczka kąpię się ze ślimakiem. Kolejny wieczór i dziczka mówi “imak”. Leje od paru dni, pełno ich wokoło. A proszę bardzo, mówisz i masz. Nawet nie wiem kiedy, do grona “współkompielowiczów” dołącza pająk. No nic, to też przeżyję. Widać dziewczyna lubi nietypowe zwierzątka.
Niestety zawsze ślimaki spływały wraz z końcem kąpieli i uwierzcie – szukanie ślimaków przy upalnej pogodzie jest cholernie żmudnym i pracochłonnym zajęciem.
Na pewien czas wypisałam się z kąpieli dziczki, oddając ślimaka i pająka wraz z nią samą tatusiowi z sugestią, żeby zaczął pertraktować z dziczką, co do konieczności kąpieli ze ślimakiem. Z pająkiem sama się rozprawię.
No i jest dzisiaj. Tatuś wyrwał się do pracy, więc drepczę z dziczką do łazienki, pewna, że dawno już zapomniała o ślimakowych kąpielach. O pająkach to na pewno, bo przy pierwszych porządkach spłynął do kanalizacji.
Wsadzam ją do brodzika, a ta prawie mi się po szybie od prysznica wspina. Patrzę do góry, a na samej górze szyby siedzą dwa, wielkie ślimaki.
Wiecie co? W zimie to niech ojciec sam biega po ogródku i tych ślimaków szuka!Ja nie będę!O!
P.S. Nauczył dziczkę, żeby nie spuszczać ślimaków do kanalizacji, bo na jutro nie będzie. Cwaniaczek!
2 czerwca 2010 | Brak komentarzy »






Wózki dziecięce X-lander